Strona główna Kim jest Galeria Kontakt

Wprost utożsamia się z tą samowzbogacającą się, samowyrównującą biosferą, staje się jej składnikiem i w sposób poufały podaje o niej swoje uwagi, to wszystko, co w bycie wegetatywnym jest właściwością malarską. Udowadnia, że dla artysty malarza natura chowa jeszcze wiele nowych motywów, wiele możliwości, aby pejzaż w swoich środkach, świecie duchowym, w przypadkowych spojrzeniach odkrywających istotę dalej się wzbogacił, przez zaskakujące szczegóły, typowe sytuacje dał okazję szerokiej skali odkryć kolorystycznych, po to, aby można było wyłonić nastrojowe rozwiązania, nieznane wartości estetyczne z zaobserwowanego widoku. Wśród artystów, estetów i historyków sztuki rozpowszechniła się mylna opinia, że impresjoniści już w całości wyczerpali żródła kolorystyczne kryjące się w malarstwie natury także twórczość Dariusz Króla zaprzecza tego rodzaju opinii, gdyż nie ma zresztą takiej dziedziny pracy, gdzie osiągnięcie końca byłoby możliwe. Malarstwo kolegi polskiego również roszerza krąg dotychczasowych osiągnięć pleneru, lecz w mniejszym stopniu cieniowaniem podziału barw, tłumieniem lub ożywieniem plam farby, mieszaniem wiązków i odbić światła, a przede wszystkim nastrojotwórczą prawdą obrazów, przełamaniem emocjonalnym i myślowym ich uczuciowych wyznań. Według powierzchownie oceniających dzieła jego kantynuują sprawdzone tradycje, a przecież one odpowiadają na bardzo aktualne problemy. Co innego ma zająć współczesne pokolenie, jak poważne troski wynikające z ochrony środowiska, z zagrożenia przyrody. Nie wolno sądzić, że Dariusz Król uprawia swego rodzaju malarstwo programowe, nie ma mowy o tym, aby według ustalonego rozkładu jazdy starał się zaszczepić tanią nastalgię w serca duszących się w kłębach dymu mieszkańców miast, pocieszyć mlowanymi zsłudzeniami przerażonych grozbą braku tlenu. Obrazy jego odzwierciedlają raczej pewnośc siebie i pogodę duch umysłu posiadającego niepodważalne wyczucie proporcji i należytą zdolność oceny, opinię, wiarę takiego, kto wierzy w zachowawczą siłę życia, zdolności ludzkości do tego co dobre.

Autorzy węgierskiej literatury fachowej spostrzegli, że te głębokie przekonanie i intelektualne zaangażowanie w sposób najbardziej widoczny zgęszcza się w credo w jego miniaturach. Użyjąc trafnego określenia Tandi Lajos-a można faktycznie nazwać sonetami pejzażowymi te notatki o wymiarach dłoni. Jeszcze Raz się potwierdza to, że jakość artystyczna nie zależy od wymiarów.

Wróć Dalej